sobota, 8 grudnia 2018

Dzień #8 i #9

Cześć.
Mama nadal leży w szpitalu. A ja nie wiem jak mam się dobudzić. Na ból głowy już żadne tabletki nie pomagają. A wszystko przez trzecią z rzędu nieprzespaną noc. Z czwartku na piątek były nerwy z powodu maminego szpitala i jeszcze dziadek zamiast spać buszował po kuchni. Z piątku na sobotę dziadek znowu zamiast spać buszował po kuchni (koło północy i 4-tej nad ranem). Dzisiejszej nocy o 1-szej musiałam wstać i dziadka do toalety zagnać bo chciał załatwić potrzebę w korytarzu. O 4-tej też się wałęsał po korytarzu. A niestety on cicho nie potrafi się zachowywać. Oczywiście każda wizyta dziadka w kuchni wiąże się z koniecznością jej zdezynfekowania. Niestety dziadek zapomina o konieczności mycia rąk. Chyba jest to efekt alzhaimera. Dziadek jest po dziewięćdziesiątce, a nie wiem czy w latach jego młodości zwracano taką uwagę na mycie rąk.

2 komentarze:

  1. Droga Kasiu. Od pewnego czasu z wielką ciekawością czytam Twojego bloga (przepisy) oraz Twój dziennik. Po części rozumiem Twoją sytuację i Twoje "problemy", ale nie do końca to rozumiem. Ponieważ sama piszesz że dziadek ma Alzheimera czyli zapomina to co robi, a jednocześnie czuję w Twoje wypowiedzi że go o to obwiniasz i masz żal do niego, ale skoro on zapomina to co robi, z uwagi na chorobę to nie możesz mieć do niego żalu.
    Druga sprawa to "buszowanie" w kuchni w nocy, może dziadek po prostu jest głodny??? lub z uwagi na Alzheimera zapomina że zjadł kolację??
    Trzecia sprawa, zupełnie nie rozumiem Twojego stwierdzenia że po każdej wizycie dziadka w kuchni musisz ja dezynfekować, dlaczego??
    Czy dziadek jest brudny, zaniedbany, zakażony czymś, czy ma jakieś grzyby?? że musisz dezynfekować kuchnię??? Może po prosty trzeba dziadkowi codziennie pomoc i dwa razy dziennie umyć ręce.
    Pozdrawiam
    Tereska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz. I że ktoś to w ogóle czyta. Co do kwestii, które poruszasz. Po pierwsze niestety nie mam wpływu na własne uczucia i emocje. Głowa może to zrozumie, ale nie pomoże to zmienić emocji. Zwłaszcza, że jak zadra we mnie tkwi to, że dziadek żyje a tatę już pochowałam. Wiem, że to trochę nie ma sensu, ale chyba jeszcze nie do końca pogodziłam się ze śmiercią taty. Zresztą ja nawet za dziadkiem zbytnio nie przepadam. Dziadek zawsze dużo bardziej wyróżniał mojego kuzyna, a ja w pewnym momencie sobie odpuściłam.
      Po drugie, dziadek prawie non stop śpi (i już od razu mówię, że nie jestem wstanie nic na to zaradzić, bo nawet nie raz jest zły, że nie daję mu spać w porze posiłków). A dwa zdarzyło mu się już po prostu wołać mamę w nocy jak był głodny.
      W końcu trzecia sprawa. Ta dezynfekcja to po części po prostu moja schiza i natręctwo. Niestety umycie rąk dziadkowi sprawy nie rozwiązuje. Dziadek ma łuszczycę i po prostu się drapie, w tym także w okolicach krocza i pośladków. Zresztą dwa razy w tygodniu przychodzi do niego pielęgniarka, bo wydrapał sobie ranę na udzie - opatrunków już nie zrywa, ale i tak rana nie chce się goić, bo ją drapie przez opatrunki. Pielęgniarki jakoś też nie potrafią nic podpowiedzieć jak go powstrzymać.

      Usuń