wtorek, 4 grudnia 2018

Dzień #2

Cześć

Dziś wzięłam drugą tabletkę. Oczywiście żadnej poprawy nie zauważyłam. Pewnie dopiero po paru tygodniach (najwcześniej) zauważę poprawę. Nadal jestem albo smutna albo rozdrażniona i warczę na wszystkich w około z wyjątkiem mamy. Najgorzej jest rano. Budzik niby dzwoni, ja nie śpię, a i tak co chwila włączam drzemkę, bo nie mam ochoty i siły wstać. A wiem, że muszę. Do południa też mi się ciężko zabrać za obowiązki domowe. Robię tylko to co muszę, a właściwie minimum tego (rzeczy typu wypuszczenie psa, nakarmienie kota, przygotowanie posiłków). Nie mam siły zabrać się za sprzątanie, choć wiem, że muszę w końcu ogarnąć zaległości z okresu, gdy mama była w szpitalu. Ostatnio też się coraz częściej łapię się na tym, że zamiast np. pisać kolejne teksty, bezmyślnie wpatruję się w laptopa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz